23 lutego 2014

Seven

                Dni mijały, a Niall w dalszym ciągu nie pamiętał. Każde jego chłodne spojrzenie pod moim adresem sprawiało, że czułam przeszywający ból. Chciałam umrzeć. Nie odczuwałam już radości z faktu, iż każda godzinę spędzam w towarzystwie chłopaków z One Direction. W prawdzie od zawsze byli tylko zwykłymi nastolatkami, z którymi mam wiele wspólnego, ale teraz przywodzili na myśl same wspomnienia. Bolesne. Obserwując Danielle z Liamem przy śniadaniu przypominałam sobie, jak to ja szykowałam dla Nialla posiłki, które pochłaniał w kilka minut. Nigdy nie wybrzydzał i dzięki niemu stałam się zdecydowanie lepszą kucharką. Innego razu odczułam nieprzyjemne ukłucie w okolicy serca, kiedy Eleonor opiekowała się czule skacowanym Louisem. Wściekałam się nawet na Skylar i Zayna, którzy każdego dnia prowadzili między sobą niezobowiązujący flirt.
                Pospiesznie otarłam łzy. Miałam się przecież nie poddawać. Obiecałam to nie tylko siostrze, ale również samej sobie. Niall mnie nie pamiętał, ale jeszcze nie wszystko było stracone. Lekarze niczego nie chcieli przekreślać, chociaż doktor Lowell nie był zbyt optymistycznie do tego przypadku nastawiony. Nie powiedział mi tego wprost. Wyczytałam to z jego postawy. Miałam w tym niejaką wprawę. Przy siostrze uwielbiającej skrywać swoje tajemnice. Nawet jeśli Niall mógł nie odzyskać pamięci mogłam sprawić, by zakochał się we mnie na nowo.
- Jeśli jeszcze raz zobaczę, że płaczesz, to ciebie uszkodzę – mruknął Harry, zajmując miejsce obok mnie na łóżku.
                Siedziałam w pokoju Horana, przeglądając nasze stare zdjęcia. Miałam jakieś takie skrzywienie, że nie lubiłam ich trzymać na dysku twardym laptopa, czy komputera. Uwielbiałam wręcz spędzać godziny nad tworzeniem albumów. Jeden z nich był zatytułowany: Nasze wspólne plany. Stworzyłam go tuż przed ostatnią trasą zespołu razem z Niallem.
- Wyglądacie na zakochanych – stwierdził Styles, wieszając się na moim ramieniu. Kciukiem starł pozostałą łzę na folii pokrywającej stronę. – Zazdroszczę wam.
- Już nie masz czego.
- Hazel, proszę cię – jęknął Syles, dźgając mnie palcem w bok. – Ja na serio mam dość pocieszania cię i tłumaczenia, że wszystko przecież jakoś się ułoży. Musisz zacząć myśleć pozytywnie.
- Harry! – Miałam już serdecznie słów pocieszenia, które były zupełnie puste. Kędzierzawy odsunął się ode mnie nieco, mrużąc przy tym powieki. – Niall pamięta wszystko, za wyjątkiem mojej osoby. Zero wspólnych wspomnień, nic, nada. Może czas najwyższy się pogodzić z tym faktem.
                Już myślałam nad tym, czy nie wrócić do Nowego Jorku. Na jakiś czas. Musiałam od tego uciec. Niall niebawem wróci do naszego domu, naszej sypialni… Ale nie będzie w stanie przypomnieć sobie tych wszystkich podniosłych chwil. Kilkukrotnie wybierałam numer do rodziców. Może nie byłam tą idealną córeczką, ale mama zawsze wiedziała, kiedy coś jest nie tak. Wtedy jednak kazałaby również Skylar wrócić do Stanów. Westchnęłam cicho. Kiedy ona chciała być tutaj, ja z chęcią rzuciłabym się na łóżko we własnym pokoju i płakała przez tydzień, może dwa.
- No dobra, koniec tego umartwiania się – oznajmił Harry, podnosząc mnie z łóżka i stawiając przed sobą. Miałam chwilę, by spojrzeć w jego piękne oczy. Och, ileż to dziewczyn udało mu się wyrwać na to spojrzenie szczeniaczka. – Idziemy na kawę. Musisz wyjść do ludzi.
- Nie, dzięki.
- Hazel…
- Harry, przestańcie wokół mnie skakać. Dam sobie z tym wszystkim radę! Niall mnie nie pamięta, a ja wkrótce zapomnę o nim. Jestem pewna.
                Może to dziwne, ale przez krótką chwilę zdawało mi się, iż w oczach kędzierzawego pojawił się blask nadziei. Uśmiechnęłam się smutno, przeczesując mu włosy. Był wspaniałym przyjacielem i rozumiał mnie, jak nikt inny. Powinno więc dotrzeć do niego, że chwilowo nie mam ochoty pokazywać się publicznie w obecności jakiegokolwiek członka zespołu One Direction. Paparazzi tylko czekali na jakąś sensację. Skoro Niall przebywał w szpitalu, a ja wychodzę na kawę ze Stylesem, będzie to dla nich powód do plotek na temat rzekomego romansu. Ale żeby zaraz ja z Harrym? Broń cię Panie Boże.
                Westchnęłam cicho, gdy tylko na podjeździe dało się słyszeć chrzęst żwiru. Liam wrócił razem z Niallem. Pytał rano, czy przypadkiem nie chcę pojechać z nim do szpitala, ale wykręciłam się bólem głowy. Nie nalegał, ale chyba nie dał się nabrać.
- Wiesz, jeśli masz ochotę, to zawsze możesz przenieść się do mojego pokoju – zaproponował Harry po dłuższej chwili milczenia. – Już nie raz spaliśmy razem.
- Zostanie tutaj – zagrzmiał znajomy głos. Nawet nie zorientowaliśmy się, kiedy w drzwiach stanął Horan. Mierzył Harry’ego tym samym spojrzeniem co zawsze, gdy jego zdaniem działo się już zdecydowanie zbyt wiele.
                Czyżby sobie przypomniał? Czy to możliwe?
                Nie. W dalszym ciągu ten sam, obojętny wraz twarzy. Nie pamiętał, ale chciał się postarać. Dla mnie.
                Stłumiłam w sobie ochotę, by go przytulić. Zdecydowanie nie był jeszcze na to gotowy. Ja nie byłam gotowa. Przez ostatnie dni miałam przeróżne myśli. Chciałam wrócić do domu, rozmyślałam nad znalezieniem własnego mieszkania. Wszystko, byle nie przeszkadzać Niallowi. Skoro mnie nie pamięta, to przecież nie powinnam się narzucać, prawda?
- Posłuchaj, nie chcę sprawiać kłopotów. Jeśli Harry nie ma nic przeciwko…
- Hazel, może i ciebie nie pamiętam ale wiem jedno. – Niall nie patrzył na mnie. Bacznie mierzył loczka spojrzeniem, które wcale mi się nie spodobało. – Jednego pokoju z nim dzielić nie będziesz.
                Uśmiechnęłam się delikatnie. Nie, w dalszym ciągu pamiętał, by nienawidzić Stylesa za tą naszą przyjaźń. Nie było w tym żadnego podtekstu. Nie rzuciłabym mojego ukochanego Irlandczyka dla Harry’ego. Na co dzień nie miałam przy sobie ukochanej siostry, z którą mogłabym porozmawiać na wszystkie tematy począwszy od kłopotów na uczelni, a skończywszy na facetach. Całe swoje życie dostosowałam do Nialla. Póki nie przedstawił mnie reszce świata, cierpliwie znosiłam pojawiające się plotki. Ufałam mu, kiedy szedł na imprezę i wracał w stanie mocno wskazującym. Nie marudziłam, gdy wraz z zespołem jeździł w długie trasy koncertowe, a ja zostawałam sama w tym wielkim domu.
- Ty nie chcesz Hazel, ale innemu też nie dasz – prychnął Harry, kierując się w stronę wyjścia z pomieszczenia. – Gdyby mu się odwidziało, to u mnie zawsze najdzie się miejsce, Haz.
                Skinęłam głową na znak, że rozumiem. To urocze, że Styles się tak o mnie troszczy. Nie chciał, bym miała jeszcze więcej zmartwień.
- Jak się czujesz? – Postanowiłam zacząć od pytania, które właściwie jako jedyne przyszło mi do głowy.
- Jak się czuję? – Znów na mnie spojrzał z niemym oskarżeniem w oczach. – A jak mam się czuć? Ponoć jesteś moją dziewczyną, a ja zupełnie nic nie pamiętam. Liam z Danielle każdego dnia opowiadali o naszych wspólnych chwilach, ale nie czułem tego.  Nic zupełnie. Jesteś dla mnie zupełnie obcą osobą, którą nagle wszyscy każą mi pokochać. Nie umiem tak, Hazel. Przepraszam, jeśli ciebie tym ranię, ale to nie jest moja wina. Nie wiem dlaczego wszystko tak się potoczyło.
                To oczywiste, że było mi przykro, ale rozumiałam go. Obudził się z przyjemnego snu, by znaleźć się w koszmarze. Liam i Dan chcieli dobrze, ale tylko pogarszali sprawę. Niall jest zbyt dobry. Nie potrafi powiedzieć komuś, by się zamknął. Może za wyjątkiem Harry’ego. Nosił w sobie żal i komuś musiał o tym powiedzieć.
                A jednak się odważyłam. Przytuliłam go i wcale mnie nie odepchnął. Czując jego silne ramiona mogłam wreszcie odetchnąć z ulgą.
- Będzie dobrze.

- Tak Hazel, będzie.

Odautorsko: Dziękuję za przypomnienie o dodaniu rozdziału. Ostatnio siedzę prawie non-stop w pracy i serio, trzeba mi czasem o niektórych rzeczach przypomnieć :) Cieszę się, że ze mną jesteście, buziaki i do następnego!

7 komentarzy:

  1. Świetnyyy ♥ może i jestem miękka ale się rozplakalam gdy nial mówił tak do Hazel ale z niecierpliwością czekam na nn ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niall*
      Sorry ale na fonie jestem ♥

      Usuń
  2. chce coś powiedzieć ; d24 lutego 2014 21:23

    Podziwiam twój talent pisarski. Najlepiej potrafisz wyrażać uczucia i zawsze wiesz kiedy zakończyć rozdział, no ;pp

    OdpowiedzUsuń
  3. krwawię cicho żyjąc.10 marca 2014 21:59

    Dlaczego przy każdym nowym rozdziale w moich oczach zbiera się coraz więcej łez? Naprawdę, nie wiem. Jestem chyba zbyt uczuciowa a to opowiadanie sprawia, że się rozklejam. Czekam na 8 < 3333.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje opowiadanie jest normalnie boskie! ♥ już nie mogę się doczekać nn. I mam nadzieję, że Niall niedługo wszystko sobie przypomni

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć! Zapraszam Cię serdecznie na bloga destroy-the-evil.blogspot.com! Jest już 14 rozdziałów.


    https://www.youtube.com/watch?v=72kZPXgJWrY&hd=1


    Czy czułaś/eś się kiedyś tak, jakbyś nie miał swojego miejsca w życiu? Jakbyś nigdzie nie pasował? To trudne pytanie, bo i ludziom trudno jest się przyznać do samotności. Wbrew pozorom to uczucie może dotykać każdego człowieka. Jednym z nich jest Niall Horan. Dziwne? Nic bardziej mylnego. Wiecznie uśmiechnięty chłopak zaczyna czuć się wśród przyjaciół z zespołu obco ze względu na to, że nie ma swojej drugiej połówki. Ucieka gdzieś zupełnie daleko myślami podczas imprez, wychodzi z domu próbując nie być piątym kołem u wozu wśród zakochanych par. Wtedy właśnie poznaje ją. Wcale nie jest to historia rodem z bajki, o nie! Znajduje ją pobitą na chodniku pewnej nocy i ratuje od napastnika. Ale czy zdaje sobie sprawę z tego kim ona właściwie jest? Ani trochę. Lisa nie ma czym się chwalić. W końcu pani do towarzystwa to zajęcie wypierane ze społeczeństwa. Dramat jej życia nie polega jednak na braku kogoś, kto by ją zrozumiał. Ciągnie się już od dziecka, ale wspomnień nie można pozbyć się tak po prostu...

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy